Przewróciłam oczami i fuknęłam na psa
-O tym to ty sobie możesz jedynie pomarzyć.
Pies prychnął z pogardą, a po chwili zaczął unosić się w powietrze. Zdezorientowany zaczął wymachiwać łapami w powietrzu. Uśmiechnęłam się pod nosem, skrzydłem wsadziłam Inyan'a sobie na grzbiet i szturchnęłam Andy'ego. Skinęłam łbem w stronę terenów jego watahy. Od razu mnie zrozumiał i pokiwał łbem. Przemknęłam pod psem, który wisiał w powietrzy i pobiegłam prosto do Kotliny Zbóż. W tym momencie najważniejsze było bezpieczeństwo lisa. Nie mogliśmy dopuścić by ten pies, kimkolwiek on był, zbliżył się choć na chwilę do Inyan'a.
Kiedy zaszyliśmy się w złocistych kłosach zboża lis zapytał cichym głosem
-On sobie na pewno poradzi..?
-Andy to mądry i silny wilk. Na pewno sobie poradzi-uśmiechnęłam się delikatnie i nadstawiłam uszy nasłuchując zbliżającego się basiora. Po chwili milczenia zapytałam. -Kim właściwie jest ten pies i czego od ciebie chce?
Lisek uniósł łebek w moją stronę. Widziałam jak jego źrenice najpierw się zmniejszają, a potem rozszerzają tak bardzo, że całkowicie zasłoniły tęczówkę. Pokręcił szybko głową, a potem rozglądnął się jakby szukając odpowiedzi.
-Nie wiem.. Nie wiem kim jest ani czego ode mnie chce.. Nie wiem nic-jego głos zaczął drżeć, a on sam trząsł się jak osika. Westchnęłam cicho i otuliłam lisa skrzydłem. Czułam jak już po chwili się uspokaja, a po następnych 5 minutach po prostu zasnął. Sama również przymknęłam oczy, ale otworzyłam je natychmiast gdy coś zaszeleściło w pobliżu. Odsłoniłam kły, lecz schowałam je natychmiast gdy zobaczyłam Andy'ego. Miał kilka ran na boku i pysku, z których kapała krew. Wstałam powoli tak by nie zbudzić lisa i cicho zapytałam
-Co ci się stało?
-Małe komplikacje-wzruszył ramionami i uśmiechnął się zabawnie. Spuściłam łeb i wbiłam wzrok w wysychającą na ziemi krew basiora.
-Przepraszam, że cię w to wciągnęłam..
-Przecież to nie twoja wina. To niczyja wina
-Niby tak, ale.. Czuje się jakoś odpowiedzialna za to co się stało..-zerknęłam na Inyan'a, a potem na Alphę Watahy Ognia. Przyłożyłam łapę do jego klatki piersiowej, zamknęłam oczy i skupiłam się na ranach Andy'ego. Po chwili poczułam przeszywający ból w boku i szczypanie na pysku. Po chwili otworzyłam oczy i zobaczyłam złą minę wilka.
-Nie było po tobie widać, że to tak boli..-jęknęłam cicho i wzięłam głębszy wdech.
-Nie powinnaś tego robić-mruknął zły-To co z nim robimy?
-Nie wiem.. Wypadałoby zapolować.. W sumie trochę głodna jestem. Co masz na swoich terenach do zaoferowania?-spytałam lekko, ale zaraz potem skrzywiłam się mocno czując jak przeszywa mnie kolejna fala bólu. Nie wiem co zrobił mu ten pies, ale te bóle były dziwne..
Andy? Inyan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz